Aktualności, Na sygnale, Polecamy, Strzegom

Krzyczał, że wysadzi pół miasta

Krzyczał, że wysadzi pół miasta, poszedł na stację benzynową, oblał się paliwem i groził, że się podpali. 42-latek jest już oskarżony. Usłyszał cztery zarzuty. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.

Pistolet do tankowania i zapalniczki

17 czerwca mężczyzna wyszedł z domu i wpadł w szał.  Z relacji świadków wynikało, że był pobudzony, narzekał na policję. Krzyczał, że wysadzi pół Strzegomia.

W godzinach popołudniowych pojawił się na jednej ze stacji paliw w centrum miasta. Oblał swoje ciało paliwem z dystrybutora i ściskając w dłoniach zapalniczki zagroził samospaleniem.

Na miejsce wezwano policję. Strzegomscy funkcjonariusze faktycznie zastali na stacji mężczyznę, który był cały mokry. Zobaczyli zapalniczkę i podjęli negocjacje. Mężczyzna wykrzykiwał, że zamierza się podpalić. Policjanci wykorzystali jednak chwilową nieuwagę desperata, błyskawicznie zaszli go od tyłu, powalili na ziemię i obezwładnili.

W trakcie czynności ustaliliśmy, że desperat nacierał sobie paliwem ręce i twarz. Ponadto był bardzo agresywny, znieważał funkcjonariuszy – mówi w rozmowie z redakcją Marek Rusin, szef Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Został zatrzymany. Nie chciał poddać się badaniu na zawartość alkoholu. Przyznał jednak, ze wypił kilka piw. Trafił do szpitala psychiatrycznego.

Cztery zarzuty

Mężczyzna usłyszał cztery zarzuty. Najpoważniejszy z nich to usiłowanie sprowadzenia zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób w postaci pożaru oraz eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwopalnych. Za to 42-latkowi grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Kolejne zarzuty dotyczą m.in. znieważenia policjantów i gróźb karalnych.

20 listopada przeciwko niemu do sądu trafił akt oskarżenia.

Jak przekazuje prokurator, mężczyzna nie przyznał się do winy.

 – Stwierdzono u niego zaburzenia choroby psychicznej. Biegli psychiatrzy uznali, że ma ograniczoną poczytalność. Może więc odpowiadać przed sądem – tłumaczy prokurator rejonowy Marek Rusin, ale zaznacza: – Sąd wydając wyrok może nadzwyczajnie złagodzić karę, którą orzeknie wobec oskarżonego.

Może, ale nie musi.

tekst Beata Figurna-Garbiec

  • Artykuł ukazał się w papierowym wydaniu „Wiadomości Świdnickich” z 4 grudnia 2017 r. (nr 49)
13 grudnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *