Piłka Nożna, Sport

Wypadli z roller coastera (FOTO)

Kiepska, dżdżysta pogoda i grząska murawa nie przeszkodziły piłkarzom Polonii-Stali Świdnica i Ślęzy Wrocław w stworzeniu bardzo ciekawego widowiska. Dramatyczna wymiana ciosów zakończyła się szczęśliwie dla gości, chociaż jeszcze na osiem minut przed końcem gry bliżej zdobycia punktów byli świdniczanie.

polonia15

Polonia-Stal Świdnica – Ślęza Wrocław 2:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Rajter 43′, 1:1 Sudoł 52′, 2:1 Borowy 75′, 2:2 Kątny 82′, 2:3 Rejter 83′
Polonia-Stal: Stitou – Jaros, Sudoł, Salamon, Pawlak, Truszczyński (67′ Luber), Borowy, Sowa, Wargin, Szczygieł (86′ Ciuba), Tarnov
Widzów: 50
Terminarz nie jest sprzymierzeńcem podopiecznych Piotra Bolkowskiego. Krótko po wizycie w Legnicy, w ramach odrabiania zaległości z 12 marca biało-zieloni skrzyżowali rękawice z kolejnym zespołem z czołówki tabeli. Podobnie jak w starciu z Miedzią Polonia-Stal dobrze zaprezentowała się na tle wymagającego rywala, ale znów nie wzbogaciła się choćby o jeden punkt, a tych świdniczanie potrzebują jak kania dżdżu.
W środę było naprawdę blisko zwycięstwa. Gospodarze wygrzebali się ze stanu 0:1 do przerwy i wyszli na prowadzenie 2:1. Finisz Ślęzy był jednak zabójczy.
W pierwszej połowie obie drużyny zagrały odważnie w ofensywie. Sytuacji nie brakowało, a tę jedyną wykorzystał najlepszy snajper gości Grzegorz Rajter, który szczupakiem sfinalizował dośrodkowanie Piotra Kluzka z prawej strony boiska. Pomocnik Ślęzy wyłożył piłkę jak na tacy, wcześniej mijając dwóch obrońców Polonii. Gol padł dopiero w 43. minucie. Wcześniej górą byli bramkarze. Już w czwartej minucie Amin Stitou wygarnął piłkę szarżującemu Dawidowi Molskiemu, po tym jak biało-zieloni stratą piłki w środku pola napędzili kontrę Ślęzy. Pięć minut później goście zrewanżowali się podobną stratą. Przed szansą stanął Kamil Szczygieł, ale lepszy był golkiper. Ślęza próbowała zaskoczyć Stitou strzałami z dystansu. Dwa razy było naprawdę groźnie, ale jeszcze lepszą sytuację miał Igor Wargin. Niestety przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem…
Po zmianie stron biało-zieloni szybko wyrównali. Na listę strzelców wpisał się Michał Sudoł, który przytomnym strzałem wykorzystał zbyt krótkie piąstkowanie bramkarza Ślęzy. Podrażnieni takim obrotem sprawy gracze z Wrocławia ruszyli do ataku, ale i poloniści grali naprawdę dobrze i na kwadrans przed końcem Grzegorz Borowy wyprowadził wynik na 2:1. Wydawało się, że Polonia-Stal kontroluje wydarzenia na boisku i sięgnie po pierwszy wiosenny komplet punktów. Niestety. W ciągu nieco ponad 60 sekund piłka dwa razy znalazła się w bramce Stitou. Najpierw szczęśliwie, bo po rykoszecie trafił Konrad Kątny a chwilę potem bramkę na 3:2 strzelił Rejter. – Strata bramki na 2:2 podcięła nam skrzydła – skwitował tuż po końcowym gwizdku arbitra Mateusz Dzień vel Rakoczy, dyrektor Polonii-Stali
Po drugiej wiosennej porażce sytuacja Polonia-Stal jest naprawdę trudna, tym bardziej, że o punkty będzie bardzo trudno także w Wielką Sobotę. O godzinie 12.00 na stadionie przy ulicy Śląskiej biało-zieloni podejmą lidera tabeli – KS Polkowice.
(ram, foto Piotr Załęczny)

23 marca 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *