Urzędnicza głupota made in Wałbrzych

interw_1

interw_1Kupi sobie pani szlauch i spuści spod sufitu do zlewu. Albo powiesi sobie pani słoik na sznurku, bo to się będzie skraplało – wyjaśniał wykonawca. – Nie dość, że mnie osłupowali, to mnie jeszcze oszlauchują! – mówi wściekła Magdalena Kultys.

 

Kupi sobie pani szlauch i spuści spod sufitu do zlewu. Albo powiesi sobie pani słoik na sznurku, bo to się będzie skraplało – wyjaśniał wykonawca. – Nie dość, że mnie osłupowali, to mnie jeszcze oszlauchują! – mówi wściekła Magdalena Kultys.interw_1

Pani Magdalena mieszka przy Świdnickiej 14 w starym, ponadstuletnim domu. Wszystkie mieszkania są tu komunalne. W ostatnim czasie ekipa techniczna wkroczyła do mieszkań, by wybudować szyb wentylacyjny.

– Na środku jedynej ściany, na której mogę coś postawić w kuchni, wybudowali mi słup grubości ok. 70 cm, pod sufitem dwa razy grubszą skrzynkę, z niej wystaje rura. Na niej mam powiesić sobie słoik na sznurku. Meble musiałam wyciągnąć na środek kuchni. Kiedy chcę prać, wołam sąsiadów, żeby wyciągnęli mi pralkę, bo wciśniętej w szparę nie mogę otworzyć. Mam troje małych dzieci, pani wie, ile mam prania!? – pyta mnie pani Magda. – Byłam w ADM-ie, powiedzieli, że wszystko zatwierdził pan Lis. Byłam w MZB, pan Lis powiedział, że taki jest projekt, tak będzie i do widzenia. Byłam w nadzorze budowlanym, pani powiedziała mi, że jak nie mieszczą mi się meble w kuchni, żebym je wystawiła za okno (nazwisko urzędniczki znane redakcji). Mieszkania w naszym budynku mają najwyżej 30 m kw. – pani Magdalena wrze.

– Można by w kominie włożyć wkład wentylacyjny, ale to za drogi interes. Można by wentylację schować w wykutej bruździe w ścianie albo wybudować ją w ubikacjach, które są bezpośrednio za tą ścianą. W ścianach jest zakryty oryginalny szyb wentylacyjny. Pracowałem na budowie, trochę się na tym znam. Nawet majster nie przyjdzie zobaczyć, nikt nie pilnuje, robotnicy robią, co chcą.– mówi Jerzy Krygiel, którego rodzice mieszkają na parterze tego domu.

– U mnie rura ma iść przez pokój i w tym momencie nie mam gdzie mebli postawić, muszę wysunąć je na pokój. Druga rura ma być w kuchni. Ale ich nie wpuszczę! – mówi Joanna Serafin z II piętra i w jej głosie nie ma wahania. – Nie zrobią elewacji, dachu, który cieknie, tylko robią eksperymenty. Dach robili 25 lat temu. Potem jak ciekło, folie rozkładali na strychu i trochę łatali. Teraz, jak robili kominy, koło nich położyli dachówki, reszta została. Jedynie zrobili toalety 5 lat temu, jak sufit tej z I piętra wpadł na parter – dodaje.

– Ja mam wentylację na zewnątrz. Jak dostałam mieszkanie, już tam była – mówi Krystyna Płotka z II piętra.

Obudowana regipsem rura w mieszkaniach wygląda jak żart z filmu o Jasiu Fasoli. Co piętro rura wentylacyjna rozszerza się. W mieszakniu Daniela Białczyka na II piętrze ma być taka szeroka, jak skrzynka wieńcząca ją piętro niżej.

– Prace prowadzimy na podstawie decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Mieszkania na poszczególnych kondygnacjach nie są powtarzalne w efekcie przeróbek. Zdarza się, że pion nie może być zlokalizowany w tych samych pomieszczeniach. W jednym wychodzi w kuchni, w innym w pokoju, co może stanowić niedogodność – przyznaje kierownik działu technicznego Miejskiego Zarządu Budynków Bronisław Lis. – Projekt został sporządzony na podstawie dokumentacji technicznej, nie wszędzie można wykonać wentylację na zewnątrz, bo elewacja jest zabytkowa, ścian konstrukcyjnych nie wolno osłabiać bruzdami o takim przekroju – próbuje wyjaśnić.

Kierownik Lis zaskoczony jest moim zrozumieniem dla ostrego buntu lokatorów, choćby tym, że za ścianą pomieszczeń, przez które przechodzi słup, są ubikacje, a w nich miejsce na wentylację.

– Jeśli bedą możliwości przeróbki, będziemy w porozumieniu z projektantem brać je pod uwagę. Jeśli będą uzasadnione możliwości, to rozwiążemy inaczej– mówi Bronisław Lis.

Oby.

Fot. Elżbieta Gargała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *