Piłka Ręczna, Sport

Szkoda, że trafili na tak mocnego przeciwnika

Dobre spotkanie rozegrali piłkarze ręczni ŚKPR-u Świdnica. Wysoko zawiesili poprzeczkę walczącym o awans do PGNIG Superligi Meblom Wójcik Elbląg. Goście udokumentowali swoją wyższość dopiero w ostatnim kwadransie.

skpr7
ŚKPR Świdnica – Meble Wójcik Elbląg 25:31 (13:17)
Przebieg meczu: 5′ 2:4, 10′ 4:4, 15′ 7:8, 20′ 9:11, 25′ 10:13, 30′ 13:17, 35′ 16:18, 40′ 17:19, 45′ 19:21, 50′ 20:25, 55′ 22:27, 60′ 25:31
Karne: ŚKPR 2/2, Meble Wójcik 2/1
Kary: ŚKPR 6 minut, Meble Wójcik 6 minut
ŚKPR: Wasilewicz, Olichwer, Bajkiewicz – K. Rogaczewski 7, D. Kijek 5, Bruy 4, Grochowski 4, Makowiejew 3, Yefimenko 2, Piędziak, Bieżyński, Jarząbek, Dziwiński, P. Rogaczewski

– Szkoda, że taki mecz nie wyszedł nam z mniej wymagającym rywalem, wówczas moglibyśmy cieszyć się z dwóch punktów – uważa Jan Masłowski, prezes ŚKPR-u Świdnica. Mimo porażki schodzących do szatni podopiecznych Konrada Schneidera zegnały oklaski i gromkie „dziękujemy”.  Szare Wilki zagrały niezwykle ambitnie i bardzo długo dotrzymywały kroku faworyzowanym przeciwnikom. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że to po stronie gości była większa jakość i kultura gra oraz siła i warunki fizyczne. Dobra gra w defensywie poparta szerokim wachlarzem rozwiązań w ataku pozwoliła zapewnić sobie wygraną. Losy spotkania rozstrzygnęły się jednak dopiero w ostatnim kwadransie, w który Meble weszły z zaledwie dwoma bramkami przewagi (21:19). Wcześniej trwała zacięta walka. Meble rozpoczęły od prowadzenia 4:1, ale po serii znakomitych parada Tomasza Wasilewicza i skutecznych akcji jego kolegów z pola, na tablicy wyników pojawił się wynik 5:4, a następnie 6:5 dla ŚKPR-u. Potem trwała walka cios za cios. Meble odskakiwały, ale świdniczanie ambitni gonili. W 22. minucie było 11:10 dla gości. W ostatnich minutach przed przerwą gracze ŚKPR złapali dwie kary i nieco stracili dystans. Po trzydziestu minutach było 17:13 dla Mebli. Drugą cześć dwoma trafieniami z rzędu rozpoczął Kamil Rogaczewski, a po celnym rzucie Dmytro Bruya w 36. minucie było już tylko 17:18. Potem świdniczanie utrzymywali jedną-dwie bramki straty, ale ostatnie piętnaście minut należało już do gości.

5 marca 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *