Kultura, Polecamy

Sobota pod znakiem hip-hopu

Świdnica kocha hip-hop i wszystko, co związane z tą kulturą, w tym jeden z najważniejszych jej elementów – freestyle. W ciągu ostatnich pięciu lat wydarzenie przyciągnęło ponad 1000 zawodników i widzów oraz kilkudziesięciu muzyków z całej Polski. W sobotni wieczór Świdnica na kilka godzin zamieniła się w arenę walk między uczestnikami. Był pot, były emocje, ale ciosy zadawane były… słowami. Wielka Rapsodia Świdnicka obchodziła swoje 5. urodziny.

Wielka Rapsodia Świdnicka to jednak nie tylko bitwa freestyle, ale także podkłady grane na żywo, pokazy taneczne breakdance i hip-hop, koncerty oraz graficzne i tematyczne odniesienia do książki „Rapsodia świdnicka” W. J. Grabskiego, która opisuje XIV-wieczną fabularyzowaną historię mieszkańców Księstwa świdnickiego. To właśnie ten tytuł trafił do tegorocznego zwycięzcy, którym po wielu bojach i ciętych ripostach okazał się SPARTIAK z Wrocławia.

W pierwszej turze uczestnicy mieli 45 sekund na nawinięcie pod wylosowany temat. W tym czasie jury w składzie Pejter, Madział i Łoker oceniało ich umiejętności. Tematy nie zawsze były proste, zawodnicy wylosowali m.in.: błysk w oku, skok na bungee, zniżka na autobus czy ślepy wykładowca. Czy każdy poradził sobie z zadanym tematem? Trudno to ocenić, na pewno jednym wyszło lepiej, niż innym, jednak każdego z uczestników głośno wspierała i dopingowała zgromadzona publiczność. Nie obyłoby się też muzyki, za którą odpowiadał Rad74Nice.

Do pojedynków grupowych przeszło 8 uczestników: Kieliszek Chleba, Doro, Spartiak, Olejnik, Deny, Moździerz, Esten i Domino. Na tym etapie dwóch zawodników stawało naprzeciw siebie, rymując najpierw przez 45 sekund do wskazanego tematu, dalej dwa razy po 30 sekund bez tematu, a każdy rywalizował z każdym. W tych pojedynkach, po każdym zakończonym, jury na bieżąco wybierało zwycięzcę. Do wielkiego finału przeszli Doro, Esten, Moździerz i Spartiak. Ten ostatni jednogłośnie zwyciężył w 7. edycji Wielkiej Rapsodii Świdnickiej, wygrywając 1500 zł, voucher do sklepu Dystrykt (100 zł) i kratę piwa ufundowaną przez Hoppy Lab. Łączna pula nagród wynosiła w tym roku 2500 zł.

W przerwach wychodziliśmy między zawodników, aby dowiedzieć się więcej o ich pasji. – Jestem tutaj pierwszy raz – mówił jeden z uczestników. – To znaczy byłem na poprzednich edycjach, ale na scenę wyszedłem pierwszy raz. Skąd na to pomysł? – Jak wychodzimy gdzieś [ze znajomymi] to jest to stricte w formie zabawy. Głównie to ja nawijam, ale zachęcam też wszystkich innych. Zastanawialiśmy się, skąd biorą się im słowa w głowach, kiedy muszą improwizować na scenie. Nie każdy był z siebie zadowolony: – Nie brały się, dlatego tak słabo mi poszło. Ale to wychodzi automatycznie.

Czym tak naprawdę jest freestyle? Jest to forma rymowanej improwizacji muzycznej. Raper, bez wcześniejszego przygotowania, wymyśla na bieżąco tekst. Czym w takim razie powinien się wyróżniać? – Inteligencją i szeroką wiedzą na każdy temat – słyszymy od kolejnego. – Trzeba mieć wiedzę ogólną, zwłaszcza przy bitwach. Nie znamy wcześniej tematów, może się trafić taki, jak dziś, czyli mitologia. Bez znajomości podstawowych pojęć jury nie przyzna punktów. Dzisiaj chłopakowi, który trafił na ten temat, bardzo się to udało. – Musi też dobrze rymować – rzuca następny. – Rymy w rapie to praktycznie podstawa. Wiadomo, trafiają się jednostki, których i bez rymów słucha się dobrze, ale to wyjątki. Bitwy freestyle opierają się przede wszystkim na punchach, czyli, najczęściej, obraźliwych wyzwiskach rzucanych do mikrofonu w stronę przeciwnika. Czy ktoś się o to obraża? – Nie, to jest zasada na scenie. Po pojedynku podajemy sobie ręce i nie bierzemy tego na serio. Im lepszy punch, tym lepsza reakcja publiczności. Trzeba się odnosić do samego przeciwnika – jego wyglądu, wcześniej nawiniętego przez niego tekstu czy nawet odpowiedzieć na punch kierowany w naszą stronę tak, żeby pogrążył tego drugiego.

(nb), fot.: Jestem Maciek, robię zdjęcia.

UCZESTNICY WIELKIEJ RAPSODII ŚWIDNICKIEJ #7
Osober (Jaworzyna Śląska)
Lonzo (Kamieniec Ząbkowicki)
Gula (Legnica)
Szuszi (Wałbrzych)
TOR (Międzylesie)
DRN (Inowrocław)
Deny (Świebodzice)
Kieliszek Chleba (Gogolin)
Radko (Wałbrzych)
Doro (Świdnica)
Opałek (Stronie Śląskie)
Krynier (Świdnica)
Graju (Piława Górna)
Wilku (Wrocław)
Rolek (Wałbrzych)
Olejnik (Zgorzelec)
Esten (Wrocław)
Gruby (Bielawa)
Dizi (Piława Górna)
Mumin (Bielawa)
Moździerz (Lubin)
Baran (Brzeg Dolny)
Sprzęciak (Świebodzice)
Tomzee (Pieszyce)
Ciepson (Świdnica)
Spartiak (Wrocław)
Domino
Nie wszyscy z zapisanych zawodników pojawili się na deskach Klubu Bolko.

17 listopada 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *