Aktualności

Historia wieży ratuszowej cz. 4

ratusz

Do odbudowy wieży po pożarze 1528 r. przystąpiono dopiero 20 lat później. Rada miejska powierzyła prace nad budową nowego hełmu „zręcznemu mistrzowi” Peterowi Seeligerowi z Jawora. Radni zgodzili się, aby zwieńczenie wieży otrzymało taką samą formę, jak hełm wieży ratuszowej w Lubaniu. Wielka Kronika Miasta Świdnicy, przechowywana obecnie w Bibliotece Narodowej w Warszawie, informuje nas pod datą roczną 1548 r., iż prace nad budową nowego zwieńczenia wieży ratuszowej rozpoczęto „w poniedziałek po niedzieli Cantate”, a zatem 30 kwietnia tegoż roku. Anonimowy kronikarz zapisał, że „radni miejscy ustanowili, iż prace miały trwać przez całe lato i jesień”.

 

Do odbudowy wieży po pożarze 1528 r. przystąpiono dopiero 20 lat później. Rada miejska powierzyła prace nad budową nowego hełmu „zręcznemu mistrzowi” Peterowi Seeligerowi z Jawora. Radni zgodzili się, aby zwieńczenie wieży otrzymało taką samą formę, jak hełm wieży ratuszowej w Lubaniu. Wielka Kronika Miasta Świdnicy, przechowywana obecnie w Bibliotece Narodowej w Warszawie, informuje nas pod datą roczną 1548 r., iż prace nad budową nowego zwieńczenia wieży ratuszowej rozpoczęto „w poniedziałek po niedzieli Cantate”, a zatem 30 kwietnia tegoż roku. Anonimowy kronikarz zapisał, że „radni miejscy ustanowili, iż prace miały trwać przez całe lato i jesień”.

ratusz„A działo się to wszystko pod rządami burmistrza Erasmusa Freundta. Mistrzowi za jego pracę dano 80 talarów, zaś jego synowi (który pomagał ojcu) przyznano po pół talara na jedzenie i picie”. Prace malarskie na wieży powierzono świdnickim malarzom Eustachiusowi i Pantaleonowi Beuchelom. Według informacji cytowanej kroniki, otrzymali oni wynagrodzenie „w wysokości 46 talarów i wszystko, co niezbędne”. Ogólne koszty inwestycji i prac renowacyjnych na wieży, „które poniosła gmina świdnicka”, wyniosły 1400 florenów reńskich.

W wyniku prac dokonano również renowacji kamiennych rzeźb ukazujących władców księstwa świdnicko-jaworskiego. 27 czerwca 1548 r. mistrz Seeliger osadził na szczycie wieży pozłacaną kulę. Dopiero w 1555 r. zdołano z funduszy miejskich zakupić i zamontować na wieży nowy zegar. Informują nas o tym dwaj świdniccy kronikarze okresu nowożytnego Balthasar Usler i Balthasar Seiler: „Na Boże Narodzenie 1555 r. osadzono na wieży nowy zegar miejski i zawieszono dzwon kwadransowy, który wówczas to zaczął wybijać”. Dzięki kolejnym wzmiankom kronikarskim wiadomo, iż hełm wieży, oprócz kuli, zwieńczony był kogucikiem, a balustrada wieży ozdobiona była figurą anioła, który chronić miał Świdnicę. Zarówno jednak kogucik, jak i anioł, strącone zostały z wieży w trakcie wielkiej wichury, jaka nawiedziła nasze miasto 22/23 stycznia 1559 r. Spadły one na pobliskie kramy, nie czyniąc jednak poważniejszych szkód. Jeszcze w listopadzie tegoż roku zdołano na nowo osadzić zwieńczenie wieży, zastępując kogucika iglicą z gwiazdą.

Od czasów średniowiecza wieża ratuszowa posiadała swego strażnika i opiekuna, który na jej szczycie pełnił łączoną funkcję hejnalisty miejskiego i obserwatora porządku. Doglądał on również pilnie, czy na terenie miasta nie wybuchł gdzieś pożar. Dzięki dokumentowi z 1559 r. cytowanemu w całości przez Heinricha Schuberta w jego „Szkicach z historii miasta Świdnicy”, dowiadujemy się o pełnym zakresie jego obowiązków. „[…] powinien on codziennie o godzinie pierwszej bić w zwykły dzwonek i gdyby wybuchł pożar […] czy byłoby to za dnia, czy też w nocy, powinien on bić we wspomniany dzwonek oraz wywiesić flagę wraz z zapaloną latarnią w tę stronę, z której widać ogień”. Jego zadaniem było również odtrąbienie poszczególnych godzin, zarówno w dzień, jak i w nocy. Każdego rozpoczynającego się dnia miał oznajmiać głosem swej trąbki, iż właśnie nastał nowy dzień. Poza tym „czterokrotnie w południe i pod wieczór wygrywać miał dobre motety, nie zaś piskliwe melodie”. Do jego obowiązków należało również baczenie, czy do miasta nie zbliżają się jakieś obce wojska. Nie wolno mu było natomiast grywać po chrzcinach, weselach itd. bez wyraźnej zgody rady miejskiej. Rada miejska przyznała mu następujące wynagrodzenie: 45 białych groszy w gotówce, 12 łokci londyńskiego sukna rocznie, 12 łokci najlepszego gatunku sukna rocznie, 1 małder zboża rocznie, jak również zwyczajowe przychody pieniężne za wykonywaną pracę oraz deputat w drewnie opałowym.

Hejnalista miejski (niem. Kunstpfeiffer) wielokrotnie pojawia się w archiwaliach świdnickich z okresu nowożytnego. Hejnaliści posiadali pomocników zwanych niższymi hejnalistami miejskimi. Oprócz obowiązków wymienionych w dokumencie z 1559 r., musieli oni nosić jednolite stroje w barwach miasta, zwane liberiami, i pełnić dodatkową posługę w trakcie ważnych uroczystości o charakterze państwowym lub miejskim. Na podstawie Ksiąg Zmarłych Kościoła Pokoju można odtworzyć niemal pełną listę kolejnych hejnalistów miejskich z XVII i XVIII wieku. Tak np. w 1669 r. wspominany jest Gottfriedt Schäffer, w 1716 r. Johann Christian Thym, jego czeladnikiem był w tym czasie Gottfriedt Winckler. Zawód ten znikł z obrazu naszego miasta w I poł. XIX wieku.

Sobiesław Nowotny

7 marca 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *