Piłka Ręczna, Sport

Oława ujarzmiona, ŚKPR z pierwszym wyjazdowym zwycięstwem!

Szare Wilki na dobre wróciły na zwycięską ścieżkę. Po wygranej przed tygodniem przed własną publicznością, w sobotę sięgnęły po pierwszy w tym sezonie komplet punktów na wyjeździe. Triumf na parkiecie czwartego w tabeli Moto-Jelcza Oława ma swoją wartość i wyjątkowy smak. Za tydzień (sobota, 9 grudnia, godz. 19.00) hala Zawiszów) świdniczan czeka trudny pojedynek z Viretem Zawiercie. Stawką może być nawet piąte miejsce w tabeli na koniec roku!

 

Moto Jelcz Oława – ŚKPR Świdnica 26:29 (13:14)

Przebieg meczu: 5′ 3:2, 10′ 5:3, 15′ 6:6, 20′ 9:9, 25′ 10:11, 30′ 13:14, 35′ 14:16, 40′ 15:18, 45′ 18:21, 50′ 20:25, 55′ 25:28, 60′ 26:29

ŚKPR: Prus, Wasilewicz – Borszowski 9, Piędziak 4, D. Kijek 4, P. Kijek 4, K. Rogaczewski 2, Brygier 2, Makowiejew 2, Borowski 1, Dębowczyk 1, Cegłowski, P. Rogaczewski

Kary: Moto Jelcz: 12 minut, ŚKPR 10 minut

Karne: Moto Jelcz: 3/1, ŚKPR 4/2

To spotkanie miało swoje smaczki – większość graczy i trenerzy obu drużyn zna się jak „łyse konie”. Część zawodników Moto-Jelcza w przeszłości występowało w Świdnicy, kilku z ŚKPR-u broniło barw zespołu z Oławy. Do tego dochodził derbowy charakter spotkania. W takich meczach każdy wynik jest możliwy i chociaż faworytem zdawał się team Krzysztofa Mistaka, to na boisku zdecydowanie lepiej prezentował się ŚKPR. Podopieczni Grzegorza Garbacza poszli za ciosem i podbudowani niezwykłym zwycięstwem z Ostrovią sięgnęli po drugą kolejną wygraną.

Kluczem do zwycięstwa byłą konsekwentna gra w ataku i nieustępliwa walka w obronie. Stosunkowo niewielka liczba własnych błędów, poparta bardzo dobrą postawą bramkarzy pozwoliła na kontrolowanie wydarzeń na parkiecie nawet w trudnych fragmentach gry w osłabieniu. Gospodarze zaczęli od prowadzenia 5:2 w ósmej minucie. ŚKPR nie wykorzystał dwóch rzutów karnych, ale po kwadransie doprowadził do remisu 5:5. Potem szala zaczęła powoli przechylać się na korzyść Szarych Wilków. W 26. minucie po celnych rzutach Przemysława Borszowskiego i Mateusza Piędziaka gracze Garbacza wyszli na prowadzenie 12:10 i nie oddali go już do końca.

W drugiej połowie ŚKPR w pełni przejął kontrolę nad wydarzeniami i skrupulatnie powiększał przewagę. Kwadrans po zmianie stron było 22:18, a pięć minut później już 25:20. W końcówce miejscowi zmienili system obrony, ale nie wystarczyło to do odrobienia strat. Trzy punkty pojechały do Świdnicy ku uciesze kilkunastoosobowej grupie kibiców ŚKPR-u, która przez cały mecz głośno wspierała swój zespół. – Na początku meczu popełniliśmy kilka błędów, ale około 15-20 minuty zaczęliśmy dochodzić wynik. W drugiej połowie praktycznie cały czas mieliśmy przewagę 3-5 bramek. Bardzo dobrze zagraliśmy dzisiaj w obronie, niewiele też popełniliśmy własnych błędów. Tak jak zawsze bardzo chcieliśmy wygrać, nie zawsze nam się to udaje, ale zawsze wychodzimy na boisko z myślą o zwycięstwie. To jest o tyle ważne, że dotąd nie wiodło nam się najlepiej na wyjazdach – komentuje trener Garbacz. Dariusz Kijek, który dał bardzo dobrą zmianę Konradowi Cegłowskiemu na kole dodawał: Przed meczem usłyszeliśmy od trenera, że Oława jest bardzo pewna siebie i wygranej w tym meczu. Wyszliśmy na boisko bardzo skoncentrowani i skupieni, ale bez „spinki”. Chociaż na początku Oława nam odskoczyła, to szybko doszliśmy wynik. Potem staraliśmy się powiększać przewagę, nie „podpalaliśmy się”, graliśmy swoje i wygraliśmy.

3 grudnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *