Aktualności, Kultura, Polecamy, Świdnica

Odkryj swoją duszę

To nie jest typowa muzyka, którą usłyszymy w radiu. Nie zanucimy też słów piosenki, bo po prostu ich nie ma. A przynajmniej w większości utworów. Nie oznacza to jednak, że jest gorsza. Wręcz przeciwnie – każdy może zinterpretować nastrój i emocje na swój sposób. Odkryjcie je w najbliższą sobotę na deskach klubu Bolko w Świdnicy. Zapraszamy na koncert Witka i Darka, którzy muzykę etniczną i elektroniczną łączą w całość pod nazwą Berkanan.

Fot.: Marcin Zaleśkiewicz, użyczone/Berkanan

Berkanan jest wypadkową połączenia dwóch dusz, opartą na symbiozie dwóch struktur muzycznych, elektroniki ambientowej oraz instrumentów etnicznych. Dark-ambient-etno jest dla nich pożywką. To konglomerat gatunków, z którego czerpią inspiracje. Duet tworzy Witek Kowaliszyn (instrumenty etniczne, folkowe) znany z długoletniej działalności w zespole Tantua oraz Darek Miziarski (instrumenty elektroniczne) producent muzyki ilustracyjnej, prowadzący studio muzyczne Howling Wolf.

– Nie ukrywając, na pierwszy rzut oka widzimy, że nie macie „nastu” lat i nie próbujecie szukać samych siebie. Czy muzyka towarzyszy Wam od dawna, czy dopiero teraz postanowiliście zająć się nią na poważnie?

Witek Kowaliszyn: Nie da się ukryć, że mamy już „dzieci” lat, ale poszukiwania nie kończą się z wiekiem późnomłodzieńczym. Mam wrażenie że dopiero szukanie się zaczyna, wciąż zbieramy doświadczenia i wiedzę, a z upływem lat robimy to bardziej świadomie. Zbieramy to wszystko i budujemy siebie z tych kawałków starannie sortowanych, bo to przecież cały sens istnienia. Ja muzykuję od dawna, jakieś dwadzieścia parę lat. Zawsze było to dla mnie świetną zabawą, a stało się pasją. Lubię tworzyć a nie odtwarzać i ta zabawa właśnie z BERKANANEM stała się bardziej poważna, niesiemy tu ważne treści. To zdecydowanie najpoważniejszy projekt w jakim wziąłem udział, bardzo osobisty. Za namową Darka napisałem trzy teksty , w których przemyciłem swoje rozmyślenia lub obawy.

Darek Miziarski: Moje muzykowanie zaczęło się od szkoły średniej na apelach szkolnych (śmiech), ale to było muzykowanie, dosłownie. Tak czy siak, zawsze byłem zwolniony z jakiejś lekcji, na próby. A tak na poważnie, muzyką zająłem się jakieś 5-6 lat temu. Godziny spędzone przed komputerem, testowanie sprzętu, branżowe portale, magazyny, sklepy muzyczne, zagłębianie się w tajniki produkcji muzycznej. To wszystko zaowocowało wymarzonym własnym Studiem Muzycznym, gdzie między innymi powstał cały materiał na płytę BERKANAN. Jak to się mówi: ciasne ale własne! Teraz już wiem, że to w zupełności wystarczy do produkcji muzycznej.

– Jakiej muzyki słuchaliście w młodości? Skąd zamiłowanie do tego rodzaju brzmień, które słyszymy u Was?

Darek: W młodości słuchałem głównie muzyki elektronicznej Tangerine Dream, a zaraził mnie tą muzyką Andrzej Masłowski, który uczył mnie w podstawówce plastyki. Byłem wówczas w siódmej klasie szkoły podstawowej i w siódmym niebie. Twórczość tego zespołu, zwłaszcza ta z lat 70. i 80. jest kosmicznie genialna! Potem się posypało: Vangelis, trochę JM Jarre, Enigma, trochę polskiej muzyki elektronicznej z tamtych lat: M. Biliński, W. Komendarek, M. Hertel. I tak trwało to przez parę ładnych lat. Aż pewnego razu usłyszałem coś mega kosmicznie dziwnego, etnicznego, mrocznego, czarnego… to był utwór Dead Can Dance pt. Yulunga… to było to! Genialne połączenie brzmień etnicznych z NADPRZYRODZONYM głosem Lisy Gerrard. Oszalałem na ich punkcie i od tego momentu zacząłem słuchać tylko takiej muzyki. Potem do „moich” artystów dołączył M. Oldfield, Pieter Gabriel ze swoimi genialnymi ścieżkami do filmów, później była muzyka filmowa, a ostatnio muzyka do gier video i tak jest po dziś dzień.

Witek: Młodość to skakanie po gatunkach różnorakiej muzyki. To, co zostawiło we mnie ślad to Vangelis, od którego zaczął się bardziej świadomy okres słuchania, potem Andreas Vollenweider, Oldfield i inne elektroniczne brzmienia, aż trafiłem na Dead Can Dance i odkryłem świat etnicznych dźwięków. Zwariowałem na ich punkcie. Później pochłaniałem etno-jazz, muzykę świata – w tym tą najbardziej prymitywną. Marzyłem o bębnie djembe. Kupiłem go, lecz nie był on najwyższych lotów, więc zacząłem robić je sam. Dalej robiłem flety, fidle, liry i mnóstwo innych. Stałem się też „lekarzem” instrumentów – remonty, klejenie, wstawki i inne metody reanimacji. Kiedy człowiekowi się nie przelewa, to musi wykonać instrument sam lub kupić trupa i dać mu nowe życie. Kocham te instrumenty, to one tworzą niepowtarzalny klimat.

– A jak wyglądało Wasze spotkanie i podjęcie decyzji „twórzmy wspólnie”?

Witek: Spotkaliśmy się z Darkiem na Posłuchane, potem Darek dołączył do składu Tantua, gdzie wspólnie graliśmy ponad rok. Tantua gasła już niestety i wspólnie z całym składem podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu grupy. Darek i ja mieliśmy wspólny język, a w głowach podobny plan, jednak to on pierwszy rzucił propozycję duetu. Bez wahania się zgodziłem i tak powstał BERKANAN. Co do znaczenia nazwy, zapytajcie „wujka Google”.

Darek: Tak dokładnie było, po przegraniu ponad roku w Tantua przedstawiłem Witkowi moją wizję muzyczną, dokładnie mu opowiedziałem w jakim kierunku chce iść i co chcę robić dalej. Witek zgodził się i tak urodził się BERKANAN.

Fot.: Marcin Zaleśkiewicz, użyczone/Berkanan n

– Berkanan to „połączenie dwóch dusz”. W czym miłuje się muzycznie każda z nich?

Darek: Dla mnie w muzyce najważniejsze są emocje, uwielbiam je budować, latać raz w górę, raz w dół w tym co tworzę. Tworzymy wspólnie w BERKANAN, takie klimaty dają mi największą frajdę. Wówczas mogę dać z siebie wszystko, lubię budować napięcie, bawić się nastrojami w muzyce, opowiadać jakieś historie, przekazywać swoje emocje, dzielić się nimi z innymi.

Witek: Myślę, że łączy nas zamiłowanie do muzyki, która wywołuje emocje i tworzy w głowie słuchacza obrazy/ Muzyki, dzięki której się „ fruwa” i podróżuje. Wiele utworów, na jakie się natknąłem jako słuchacz, mną wstrząsnęło lub spowodowało napływ niezwykłych emocji. Czy zna ktoś utwór „My Father” projektu This Mortal Coil? Kiedy go słucham nie mogę powstrzymać się od łez, podobnie „ The Jeweller”. Całe życie marzyłem, by stworzyć coś tak głębokiego i poruszającego i to marzenie, by wywołać w odbiorcy takie emocje dalej we mnie żyje. To potrafi tylko sztuka najwyższych lotów.

– Wasza muzyka nie jest pop (popularna), musi trafić do odpowiedniego grona odbiorców. Nie było obaw, że może się komuś nie spodobać? Czy może chcieliście spełnić samych siebie i grać po prostu dla siebie?

Witek: Człowiek z natury jest egoistą. Każdy muzyk tworzy najpierw dla siebie, to swego rodzaju samooczyszczenie. Wyrzucasz z siebie to, co masz wewnątrz. Słuchacz jest zaraz potem. Ci, którzy myślą i czują podobnie jak autor zapewne docenią dzieło, nie jest ważne ilu ich będzie. Ważne jak głęboko ich to dotknie. Moim zdaniem tworząc coś tylko dla pieniędzy, nie stworzysz nic wartościowego.

Darek: Poza tym BERKANAN nie powstał z myślą o popularności. Chcemy przekazać ludziom emocje, jakąś cząstkę siebie poprzez naszą muzykę. Doskonale wiemy i wiedzieliśmy od samego początku, że jest to niszowa fala muzyczna w Polsce. Oczywiście żyjemy w XXI wieku w erze Facebooka i YouTube. To normalne, że korzystamy z nowych technologii do promocji, jednakże nie z zamiarem sprzedania milionowych nakładów płyty. Zdajemy sobie sprawę, że tego typu twórczość muzyczna trafia do nielicznych odbiorców i chwała im za to.

– Czym inspirujecie się tworząc? Czy są zespoły, inne duety, które tworzą taką muzykę, jak Wy?

Darek: Osobiście słucham podobnej stylistycznie muzyki, ale to są zagraniczni wykonawcy. W Polsce słabo to wygląda, chyba, że o czymś nie wiem. Albo ktoś gra czysty folk albo etno. BERKANAN wyszedł trochę przed szereg z pomysłem, aby połączyć elektronikę z żywymi instrumentami folkowymi czy etnicznymi. Dlatego tak to brzmi.

Witek: Nie słyszałem o podobnych duetach. Co do inspiracji, to jest to słuchana przez nas muzyka na której wyrośliśmy, to też same dźwięki i brzmienia instrumentów, to historie które chcieliśmy poruszyć oraz to, co w nas samych tkwi.

– Kto i za co odpowiada w Waszym składzie? Czy to wygląda tak, że jeden dzwoni do drugiego i rzuca „słuchaj, mam pomysł na następny numer, spotkajmy się” czy może siadacie i wspólnie szukacie tego pomysłu?

Witek: Obydwoje w równym stopniu odpowiadamy za kształt tej płyty. Tworzenie nie ma reguły, raz budujemy utwór na samym brzmieniu, raz powstanie w głowie melodia, innym razem tekst. Czasem pojawi się historia, którą chcemy zilustrować muzycznie – tak właśnie było z Amarokiem. Często dzwoniliśmy do siebie ustalając szczegóły i informując o pomysłach.

Darek: Dokładnie tak.

Fot.: Marcin Zaleśkiewicz, użyczone/Berkanan n

– Mówicie o Amaroku, pierwszym singlu z płyty. Nie ma w nim ani jednego słowa. Czy uważacie, że sama treść muzyczna trafi w emocje odbiorców tak samo dobrze, jak te, w których artysta jasno kieruje swój przekaz? Czy może to wartość dodana, a interpretacji będzie tylu, ilu słuchaczy?

Darek: Dobre pytanie. Myślę, że płyta jest tak bardzo zróżnicowana, iż każdy znajdzie coś dla siebie, odkryje w niej jakąś cząstkę siebie. Emocje jakie znajdują się w każdym numerze z pewnością zostaną zinterpretowane przez każdego w indywidualny sposób i dobrze, o to nam chodziło. Witek napisał kilka dobrych, mądrych i głębokich tekstów, także są też utwory na płycie, gdzie narzucamy odbiorcy poprzez treść wartości jakie chcieliśmy przekazać.

Witek: Owszem w Amaroku nie używamy słów bo nie zawsze chcemy to robić. Czasem dobrze jest zostawić głowę słuchacza otwartą. Wskazówką zawsze jest tytuł, jeśli nic odbiorcy on nie mówi, to może zmusi go do poszukiwań, co przyniesie wiedzę jako wartość dodaną. Zapewniamy, że teksty również są, jeden w języku ukraińskim – Kołysanka zaśpiewana przez Viktorię Kholod, której chcemy za to wykonanie podziękować. Kolejny do tekst Marii Konopnickiej – Skryba i trzy mojego „pióra”.

– Jakie emocje w takim razie powinny, według Was, towarzyszyć słuchaczom? Czy inaczej – jakie emocje Wy czujecie tworząc dany numer i co chcecie przekazać?

Witek: Mogę opisać jedynie własne emocje. Ta płyta to po trosze tęsknota za wolnością i za przeszłością. To też podróż po świecie, wnikanie w kultury jeszcze istniejące, ale również te wygasłe, pomijane tudzież przemilczane przez historyków. Niezwykle istotny jest temat odrzucenia wartości i zasad przez ludzkość. Jedyną wartością stał się pieniądz. Kuriozalne, że już nawet nie fizyczny a elektroniczny czy raczej wirtualny, wyimaginowany. To smutne i przerażające, opieramy świat na niczym.

Darek: To była mega pozytywna zajawka tworzyć coś dużego, coś na czym nam zależało. To było bardzo ważne dla nas osobiście. Zrobiliśmy to wbrew temu co się dzieje dookoła w muzyce komercyjnej, gdzie jest pełno sztucznych, plastikowych, przesłodzonych, nierzeczywistych tworów muzycznych, gdzie producenci muzyczni kreują te postacie muzycznie, tylko z jedną myślą – aby jak najwięcej i najszybciej na tym zarobić górę kasy, te, które zalewają nas w radio, TV czy Internecie… ble. Czasem nie wierzę w to co widzę i słyszę, gdzieś pokątnie, zastanawiam się wówczas kto tego słucha? Co czują, myślą ci ludzie, czym jest dla nich ta piosenka? Osobiście tego nie rozumiem.

– Niedługo Wasz koncert. Widząc oprawę graficzną pierwszego numeru, słuchając brzmień oczekuję, że prócz muzyki, będzie tam spektakl dla oka. Czy na to możemy liczyć?

Witek: Tak, dokładnie. Wzbogacimy muzykę wizualizacjami, będzie rzutnik i obraz. Sądzimy, że to pomoże w odbiorze muzyki i nada dodatkowy smak całości.

Darek: Tak też będzie. Zapraszamy na koncert 19 października o godz. 20.00 w klubie Bolko na niezapomnianą muzyczną przygodę w klimatach Dark Ambient Etno.

Fot.: użyczone/Berkanan

– Podsumowując: gdybyście w trzech-czterech słowach mieli opisać swoją muzykę i zachęcić ludzi do jej sprawdzenia i przyjścia na ten koncert, jakie to by były słowa?

Darek: Odkryj swoją duszę.

Witek: Jeśli chcesz się odprężyć i przenieść w świat wyobraźni posłuchaj muzyki duetu BERKANAN – ona otwiera bramę do innego wymiaru, zapraszamy na wielką podróż. Jak zachęcić to zamaszyście, prawda? (śmiech)

– W takim razie przyjmuję zaproszenie i widzimy się w sobotę. Dziękuję za rozmowę.

Natalia Budzyńska

16 października 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *