Aktualności, Jaworzyna Śląska, Kultura, Polecamy, Świdnica

.NOWE z nową płytą

Za kilkanaście dni (w piątek 27 września) krążkowa premiera zespołu .NOWE – naszego rodzimego duetu. – Ta płyta ma najlepszy możliwy kształt, jaki na tym etapie życia byliśmy w stanie stworzyć – słyszymy w rozmowie z Natalią Widuto i Mateuszem Chochołkiem. Czy są zadowoleni z jej ostatecznego kształtu? – To chyba jak z dzieckiem. Dla mnie jest ono idealne mimo tego, że wiem, gdzie są słabe punkty.

Fot.: Maciej Dziedzic/Jestem Maciek Robię Zdjęcia 

Jak wyglądał Wasz początek? Skąd pomysł na wspólne granie?

Mateusz Chochołek: Możliwe, że zaskoczę Cię tą odpowiedzią, ale nasz początek to nie zespół .NOWE, a grający po dziś dzień zespół Luna Park, który kiedyś wspólnie, w pierwszym układzie tworzyliśmy wraz z Nastazją Babską, Anną Micińską, Bartkiem Bednarzem oraz Michałem Kumięgą. To właśnie wtedy się poznaliśmy, na salce w klubie Bolko, grając taneczną muzykę Funky. Zespół w tym składzie nie przetrwał jednak próby czasu co sprawiło, że kontakt muzyczny również utracił na mocy. Dopiero po kilku latach dojrzałem do decyzji o powrocie do produkcji muzycznej w programach typu DAW. Na początku miał być epizod związany z kilkoma wokalistami, czy wokalistkami. Życie jest jednak jak autostrada z nieskończoną ilością pasów i zjazdów, które są co chwile i sprawiają, że to, co było w założeniu, ewoluowało  do zespołu .NOWE i owocuje pierwszą wspólną płytą oraz płytą która już się tworzy.

Od razu wiedzieliście w jakim gatunku chcecie razem tworzyć?

Mateusz: Ja na pewno wiedziałem, tylko jeszcze sobie tego nie nazwałem. Na pewno styl to wypadkowa mojej cichej miłości do krainy syntezy, gamer’skiego klimatu, prostoty i minimalizmu, a także do kontrastu, który jest alegorią do tego jak wygląda nasze życie. Wiedziałem, że Natalia doskonale wpisze się w ten kontrast, nie wiedziałem jednak pewnej istotnej części tego, jak wygląda teraz płyta: Natalia sama pisała teksty i robiła amatorskie produkcje muzyczne w takim klimacie, jaki mi pasował, a ja dzięki temu nauczyłem się robić muzykę do istniejącego już wokalu z tekstem. Uważam to za istotne przy tworzeniu tego albumu, ponieważ mogliśmy doskonale oddać emocje jakie w nas wtedy były.

Natalia Widuto: To muzyka akustyczna towarzyszyła mi zawsze i wszędzie. Myślałam sobie do pewnego momentu, że jeśli coś się w moim życiu zmieni i zajmę się muzyką na poważnie, to będą to właśnie smętne akustyczne klimaty, bo to w takich najlepiej się odnajdywałam. Jednak kiedy kupiłam sobie nowy komputer, na którym znalazłam apkę do tworzenia muzyki, usiadłam do niej pewnego wieczoru. W ramach uczenia się programu, ale też „for fun” zrobiłam pierwszą swoją elektroniczną „produkcję”. Jakiś czas po tym odezwał się Mati z propozycją zagrania wspólnie jakiegoś jednego numeru w klimacie elektro. Jakoś się złożyło, że podesłałam mu tą moją piosenkę, a on chwilę później odesłał mi prawdziwą, profesjonalną produkcję, zrobioną na podstawie tej mojej na poziomie przedszkolnym. Ten numer to Mgła. Można już usłyszeć ją i obejrzeć na YouTube.

Co chcecie przekazać ludziom swoją muzyką, jakie emocje chcecie nią wzbudzać?

Natalia: Na pewno chcemy, żeby ta nasza muzyka niosła pozytywne przesłanie. Od początku staraliśmy się też, żeby mówić ludzkim, prostym językiem, mimo, że oboje z Matim potrafimy zatopić się mocno w swoich rozkminach. Często te nasze proste teksty mają podwójne, a nawet potrójne dno. Mati często na co dzień używa słów, których ja nigdy nie słyszałam, nie wiem nawet co oznaczają, potrafi w bardzo wyszukany sposób opisywać rzeczywistość, ale kiedy pisze teksty, chce, żeby słuchacz przeżywał tą muzykę tu i teraz, a nie musiał zatapiać się w rozkminy, o czym jest dana piosenka. Ja mam podobnie. Nie jest to poezja śpiewana, są to proste, ludzkie emocje, które na co dzień przeżywa każdy z nas, lub chcemy, żeby przeżywał… tanecznym krokiem.

Mateusz: Wiesz, początek naszej współpracy  to końcówka roku 2017, a dla mnie to był rok mentalnej przemiany, a co za tym idzie utwory mają właśnie takiej mentalnej zmiany posmak. Dlatego dla mnie nazwa .NOWE ma kilka wymiarów tego, co chciałbym ze swojej strony przekazać m.in. banalne „Nigdy się nie poddawaj” lub trochę zaawansowane doświadczenia i patrzenie w samego siebie i rozumienie tego kim jesteśmy, dlaczego i po co, a także te radosne, bardziej taneczne. Dla mnie wiele życiowych sytuacji to właśnie takie mierzenie się z nimi, ale w tanecznym kroku, coś jak taniec z życiem, w którym możesz się potknąć, ale to od Ciebie zależy czy będziesz o to mieć pretensje do życia, czy do siebie.

Fot.: Maciej Dziedzic/Jestem Maciek Robię Zdjęcia 

Gdzie można Was usłyszeć na żywo? Tych, którzy przekazują te emocje? I jak reagują ludzie na Waszych koncertach?

Mateusz: To ciekawe pytanie bo koncertów jako .NOWE nie zagraliśmy jeszcze zbyt dużo przez możliwości sprzętowe. Kiedy jesteś przez całe muzyczne życie perkusistą, może się zdarzyć tak, że mimo wszystkiego patrzysz tylko w stronę rytmów talerzy i bębnów. Tutaj jest kolejny aspekt znaczenia nazwy: gram muzykę tak, jak jeszcze nie grałem, czyli jak to ktoś śmiesznie powiedział „z prądu”.  Ja lubię mieć kontrolę nad tym co robię i lubię, kiedy to co gram, brzmi dobrze. Musiałem się otworzyć na granie z Abletona, Beat maszyn etc. Zagraliśmy kilka koncertów, żeby zebrać trochę opinii i okazało się, że większość była dobrych, chociaż te negatywne najbardziej służą rozwojowi, więc niektóre wziąłem sobie do serca. Jesteśmy też na etapie budowania tego wszystkiego.

Natalia: Dokładnie… jest to nasz początek, uczymy się, zgrywamy ze sobą na scenie. Zagraliśmy dopiero kilka koncertów, opinie są bardzo motywujące, nakręcające nas do pracy. Wiadomo, od najbliższych słyszymy rady, co zrobić, żeby było lepiej, co poszło nie tak, co można poprawić. Na pewno długa droga przed nami, żeby to wszystko wyglądało tak, jak się nam marzy. Sama jestem ciekawa, jak ta nasza ścieżka rozwoju będzie wyglądać i w którą stronę nas poprowadzi. Jeśli chodzi o koncerty, wspólnymi siłami działamy, żeby zbudować trasę koncertową po premierze płyty, na pewno będziemy informować na Facebook’u (NOWE MUSIC).

Mówisz o płycie, za chwilę jej premiera. Jak wyglądała droga do jej wydania? Czy był to proces trudny, skomplikowany, czy wszystko przyszło z łatwością?

Natalia: Dla mnie nie było w tym żadnych trudnych momentów, od początku wszystko działo się płynnie, w naturalnym rytmie, bez żadnej presji. To my sami chcieliśmy już mieć wszystko gotowe, sami się nawzajem nakręcaliśmy. Praca w studiu – pięknym studiu u Bartka Miszczyka, zimową porą – wspaniały czas! Wcześniej nasze wspólne próby z Matim… ja nawet nie wiem jak i kiedy się to wszystko zrobiło, bo mam wrażenie, że zrobiło się samo. Później mega wsparcie, wiara w nas i poprowadzenie nas przez chłopaków z Dystryktu – bezcenne. Wsparcie finansowe od miasta Świdnica – nie spodziewaliśmy się, że miasto nam tak zaufa w ciemno i w nas uwierzy, bez tego byłoby ciężko. Po drodze mnóstwo bezinteresownego wsparcia przyjaciół – Wojtek Lewandowski zrobił nam piękną okładkę płyty, użyczył swój bezcenny, ukochany samochód do zdjęć, który rozwaliłam, a on wybaczył… przynajmniej tak mówi. (śmiech) Jednym słowem: gdyby nie tyle dobrych dusz dookoła i tyle wiary w nas, nie zrobilibyśmy tej płyty.

Mateusz: Najtrudniejszy moment w wydaniu płyty to jest sprawić, by ona trafiła w odpowiednie kręgi, także najtrudniejsze dopiero przed nami. Jednak z tego, co do tej pory przeszliśmy, dla mnie najtrudniejsze jest ogarnięcie tego marketingowo, promocyjnie… dlatego oddałem to Natalii, a sam zająłem się czysto stroną muzyczną, czyli umyłem ręce od wszystkiego, żeby sobie grać… (śmiech). Wielkim ułatwieniem też jest dla nas współpraca z wytwórnią DYSTRYKT, ponieważ to od razu ustawia kolejkę na odpowiednie tory. Dużą frajdę dała mi też możliwość aktywnego uczestniczenia w produkcji całego materiału – raz, że samotnie w domu, dwa, w studiu M23 z Bartkiem nagrywając perkusję i wokale i trzy, w samym procesie mixu i masteringu, co dało mi bardzo fajne doświadczenie.

Na ile jesteście zadowoleni z jej ostatecznego kształtu?

Mateusz: To chyba jak z dzieckiem. Dla mnie jest ono idealne mimo tego, że wiem, gdzie są słabe punkty. Jednak trzyma się ściśle tego, co sobie założyłem, czyli wspomnianej wcześnie prostoty kształtu, brzmienia, tematyki. Jednak jestem też człowiekiem i od tamtej pory upłynęło trochę czasu, więc ukształtował mi się inny poziom idealnego dziecka, więc robię następne w postaci drugiej płyty. Potem kolejne i kolejne, to jest moim zdaniem idea rozwoju. Wyznaczać sobie coś, co chcemy zrobić, nadać temu kształt w głowie, zmierzyć ten kształt w rzeczywistości i uformować go w formie najbardziej zbliżonej do tego, który mieliśmy w głowie, a potem patrzeć na ten kształt, lub słuchać w tym przypadku i wyciągać wnioski by zrobić kolejny kształt…

Natalia: Ja uwielbiam tę płytę! I nie jest to kwestia wpadania w samozachwyt, a sentyment do tego czasu, do tej pracy, do tego rozwoju i do tej drogi, którą wspólnie przeszliśmy od czasu poczęcia do rozwiązania, które już 27 września! Ta płyta ma najlepszy możliwy kształt, jaki na tym etapie życia byliśmy w stanie stworzyć. Jestem z niej dumna, oddaliśmy tam po kawałku siebie. Ja, szczerze mówiąc, to czasem zapominam, że to nasze i odpalam w aucie, bo mam ochotę… świetnie się przy niej bawię. Moja przyjaciółka, której ostatnio pani na pasach kazała się puknąć w głowę, gdy tańczyła i śpiewała w aucie na całą ulicę, chyba też…

Gdzie będzie można Was zobaczyć na żywo z tym pierwszym, wspólnym „dzieckiem”?

Mateusz: Na ten moment mogę zdradzić, że kilka miejsc odwiedzimy z naszą muzyką do końca roku i na początku przyszłego, ale naszym głównym celem na przyszły rok jest odwiedzić festiwale z muzyką elektroniczną, przeglądy konkursy lub ogólnie tego typu miejsca. W tym roku chciałbym zagrać kilka koncertów, które nas doszlifują pod kątem całościowym. Musimy zbierać publikę, to jak mała firma.

A plany na przyszłość?

Mateusz: Ciężkie pytanie, ponieważ plany co do .NOWE mamy różne i na całkowicie innych wymiarach. Mamy plany długofalowe i krótkofalowe, więc ciężko mi się wypowiedzieć precyzyjne, na pewno najważniejszym dla nas jest plan zdobycia szerszej publiki i jakby wokół tego oscylujemy z największą uwagą.

W takim razie życzymy Wam zdobycia wiernych słuchaczy i platyny na koncie.

Rozmawiała Natalia Budzyńska

16 września 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *