Aktualności, Polecamy, Świdnica

Coraz bliżej celu

Świdniccy pielgrzymi zmierzają w stronę Jasnej Góry. Intencje, z którymi idą są różne: jedni modlą się o zdrowie, dobre relacje rodzinne, godną pracę i powodzenie w szkole. Inni pragną pokoju na świecie i dziękują Bogu za pomyślność. Wędrówce towarzyszą medytacje, rozważania oraz pieśni religijne. 

Dla jednych jest to debiut, inny idą kolejny raz. Kornelia, Ania i Karolina po raz trzeci. – Jak odpowiednio przygotować się do pielgrzymki? – pytaliśmy dziewczyny chwilę przed wyjściem. – Trzeba mieć dobrze rozchodzone buty – odpowiada pierwsza. – Ale da się przejść bez treningu – wtrąciła druga. – Mam sandały i dwie pary górskich butów – dodała kolejna. Jej koleżanka postawiła na adidasy. I grube skarpety, które ponoć mają pomóc zmęczonym nogom. – Karimata czy materac? Na czym lepiej spać? – dopytywaliśmy dalej. – Na karimacie lepiej. Bo rano wszystko boli i chce się szybko wstać, a na materacu śpi się wygodnie. Wtedy wstawanie jest trudniejsze – odpowiedziała jedna z nich wywołując śmiech u wszystkich stojących obok. – Czasami człowiek jest tam zmęczony, że śpi nawet na ziemi – dodała przysłuchująca się naszej rozmowie kobieta. Chcąc uzyskać jak najwięcej informacji dla kolejnych, potencjalnych pielgrzymów dalej korzystamy z wiedzy stałych bywalczyń. – Jak najlepiej walczyć ze zmęczeniem? – rzuciliśmy w ich stronę rozmówczyń. – To zadanie reszty grupy, która nie pozwala wracać do domu – usłyszeliśmy. – A naprawdę są momenty zwątpienia? – Tak, nawet już pierwszego dnia – mówili zgodnie.  Jak podkreślały istotne jest systematyczne nawadnianie organizmu. Tym bardziej, jak idzie się w pełnym słońcu. Każda z nich wypija dziennie ponad 3 litry wody.

Wie Pan, jakie pytanie jest najbardziej popularne na pielgrzymce? – zapytała nas jedna z kobiet, gdy robiliśmy relację dla czytelników chwile przed wyjście sprzed katedry.  – Nie – odpowiedzieliśmy czekając na reakcję. – Czy daleko jeszcze? – powiedziała z uśmiechem  To była Alicja. Przyjechała z Norwegii razem z Marcinem, 25-letnim synem, który porusza się na wózku. – To moją 20 pielgrzymka. Każda z nich daje mi siłę na następny rok. Gdy w jakimś momencie w domu jest mi ciężko, to myślę sobie, że skoro dałam radę na pielgrzymce, to dam również w tych trudnych momentach. Bardzo budują mnie ludzie, z którymi się tu spotykam. Ci, którzy cieszą się moją obecnością i Marcina. On dokładnie 10 lat temu, gdy miał 15 lat  właśnie na pielgrzymce miał komunię – opowiada Alicja.  – To miała Pani wielu gości – zażartowaliśmy.  – Oj tak, jakieś 700 osób – odpowiedziała z uśmiechem. Marcin nie mówi, ale od kilku dni już wiedział, że weźmie udział w pielgrzymce. – Czekał na nią i bardzo się cieszył. Noc przed wyjściem nie chciał iść spać, bo nie mógł się już doczekać – tłumaczył jego mama. Podczas wędrówki nie pcha wózka, na którym jest Marcin. Nie pozwalają jej na to inni uczestnicy. Przez 10 dni wędrówki każdy pomaga każdemu. I tak do końca, do celu.

7 sierpnia 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *