Kultura, Polecamy

Barbara Elmanowska i jej „Czarny Pegaz” (WYWIAD)

 

Ukazała się książka „Czarny Pegaz” traktująca o artystach pochowanych na świdnickich nekropoliach. O szczegółach publikacji z autorką Barbarą Elmanowską rozmawia dziennikarka Beata Figurna-Garbiec.

pegaz-wywiad-1

fot. Piotr Elmanowski

Barbara Elmanowska (pierwsza z prawej) oprowadzała mieszkańców Świdnicy szlakiem grobów świdnickich artystów

Beata Figurna-Garbiec: Kiedy ukazała się książka „Czarny Pegaz”?

Barbara Elmanowska: Książka ukazała się w okresie zaduszkowym (liczy 60 stron), a jej promocja odbyła się 5 listopada w formie spaceru szlakiem zmarłych artystów. Podróż przez trzy świdnickie nekropolie może kojarzyć się z przedchrześcijańskimi obrządkami. W różnych rejonach Polski wierzono, że dusze zmarłych dzieci powracają pod postacią ptaków w noc zaduszkową. Chciałabym wierzyć, że w czasie naszego spaceru dusze zmarłych artystów obserwowały nas z gałęzi drzew, zamienione na ten moment w ptaki.

BFG: Dla kogo ta książka jest przeznaczona?

BE: Dla każdego, choć dla różnych osób będzie znaczyła coś innego. Dla rodzin zmarłych może znaczyć tyle co epitafium. Dla innych to ciekawa inicjatywa o charakterze historyczno-poznawczym. Mam nadzieję, że będzie miała moc łączenia obecnego środowiska artystycznego Świdnicy. Chciałabym również, aby za jakiś czas okazało się, że budzi zainteresowanie i przydaje się turystom, odwiedzającym nasze miasto.

BFG: Jak jest zbudowana? Co udało się w niej zawrzeć? Czy są to tylko zmarli artyści pochowani na świdnickich cmentarzach czy może w publikacji są jakieś dodatkowe informacje?

BE: „Czarny Pegaz” to rodzaj leksykonu zawierającego biogramy artystów, wzbogacony o mapy cmentarzy wraz z zaznaczonymi miejscami pochówku. W książce zostały zamieszczone zdjęcia nagrobków mojego autorstwa oraz świdnickiego fotografa, Mariana Twardowskiego, jak również zdjęcia artystów, oprócz niewielu, których nie udało mi się zdobyć. Całość poprzedzona jest wstępem, w których odkrywam kulisy pracy nad „Czarnym Pegazem”.

pegaz-wywiad-okladka

BFG: Do jakich artystów udało się dotrzeć? O kim możemy przeczytać na kartach „Czarnego Pegaza”?

BE: Nie chcę wymieniać konkretnych nazwisk, bo które podać jako przykład, a które pominąć? Znowu nie sposób wymienić tu wszystkich. W książce znalazło się 34 artystów: pisarzy, poetów, muzyków, aktorów, malarzy, rzeźbiarzy związanych ze Świdnicą od 1945 roku, często pionierów życia kulturalnego, jak również tworzących do niedawna.

BFG: Na jakiej podstawie wybierani byli artyści do tej książki? Czy są to tylko świdniczanie? Jeśli nie, to kto jeszcze?

BE: Świdniczanie w sensie zamieszkania i tworzenia w Świdnicy, choć niekoniecznie rodowici, co uwzględniając uwarunkowania historyczne, czyli w tym przypadku biografie wojenne i losy ziem odzyskanych byłoby niemożliwe. Przyjęłam dwa podstawowe kryteria doboru. Przede wszystkim artyści, którym nie stawiałam wymagań w postaci profesjonalny – nieprofesjonalny. I drugie – wyłącznie pochowani na świdnickich cmentarzach.

BFG: Czy powstał jakiś szlak, którym można się poruszać odwiedzając świdnickie cmentarze? Na czym on polega?

BE: Można tak powiedzieć. Sporządziłam mapy cmentarzy, na których zaznaczyłam miejsca pochówku wraz z proponowaną kolejnością zwiedzania, tym samym powstały trzy szlaki, które zdecydowanie ułatwiają odwiedziny wszystkich zmarłych. Dodałam również oznaczenia kwater, gdyby czytelnicy potrzebowali bardziej precyzyjnego narzędzia.

BFG: Skąd właściwie taki tytuł publikacji i pomysł na tę książkę?

BE: Tytułem chciałam nawiązać do książki „Pegaz nad Świdnicą” z roku 2001, która zebrała artystów profesjonalnych, działających na terenie miasta. Pegaz nawiązuje do twórców. Kolorystyka, czyli tytułowa czerń, zawęża do tych, którzy odeszli. Artyści to bliska mi grupa ludzi, ważne są dla mnie również cmentarze jako miejsca pielęgnowania pamięci – tak narodził się pomysł.

BFG: Ile czasu trwały prace nad książką. Jak udało się zebrać Pani materiał do „Czarnego Pegaza”, dotrzeć do rodzin osób zmarłych?

BE: Prace trwały prawie rok. Dotarcie do rodzin zmarłych czasami było bardzo proste, a czasami wyjątkowo trudne i zajmowało wiele miesięcy. Cieszę się, że są w Świdnicy ludzie, którzy dzielą się swoimi kontaktami, tym samym umożliwiając zebranie materiału. Jednocześnie trawi mnie złość na wciąż zmieniające się przepisy, które z kolei utrudniają pracę naukową. Ustawa o ochronie danych osobowych w połączeniu z osobami, które przestrzegają jej w sposób nadgorliwy, właściwie odcina dostęp do wiedzy.

Chciałabym podzielić się również pewną refleksją. Po raz pierwszy pracowałam nad książką, która dotyczy tak wielu osób, zamieszkujących ponadto stosunkowo niewielką przestrzeń, jaką jest nasze miasto. To jest niesamowite, gdy chce się zamknąć czyjeś życie w biogramie, a wokół są ludzie bliscy bohaterom książki, mają przed oczami osobę z krwi i kości, a ja przychodzę i proszę ich o fakty i wyłącznie skróty. Jednocześnie ta bliskość terytorialna książki i rodzin sprawia, że „Czarny Pegaz” może żyć teraz swoim życiem, jest w tym niesamowita energia, która ujawniła się już w czasie promocyjnego spaceru.

BFG: Czy były po drodze jakieś problemy? Co było najgorsze, a co dało Pani największą satysfakcję?

BE: Problemów było mnóstwo. Choćby metoda doboru. Do „Pegaza nad Świdnicą” artyści zgłaszali się sami za pomocą specjalnie na tę okoliczność przygotowanej ankiety. Później redaktorzy tomu dopuszczali daną osobę lub nie. W przypadku „Czarnego Pegaza” sama musiałam odnaleźć nazwiska zmarłych artystów, a były to często nazwiska zapomniane, nie utrwalone w środowisku. Kolejny problem to zebranie informacji do biogramu, a były to w większości – korzystając z tytułu Różewicza – kartoteki rozrzucone. Na pewnym etapie pojawiła się również przeszkoda charakterologiczna. Nie jestem dziennikarką, która może sprawnie przeplatać pisanie z rozmowami z ludźmi. Zawsze dzieliłam pracę naukową na zbieranie informacji, myślenie o nich w samotności i pisanie. Przy „Czarnym Pegazie” te etapy zaczęły na siebie nachodzić, bo ludzie dzwonili, za co byłam wdzięczna, choć z drugiej strony uniemożliwiało mi to pisanie. Satysfakcja pojawiała się w wielu momentach, zwykle gdy udawało mi się rozwiązać kolejny problem albo pokonać siebie. Czasem nawet były to stany euforyczne, zwłaszcza gdy po kilku miesiącach udało mi się odnaleźć rodzinę zmarłego, czy poznając fascynujące osoby – z niektórych spotkań wychodziłam bardzo natchniona.

BFG: Gdzie książkę można nabyć, ile kosztuje?

BE: Z tego co wiem, książkę można kupić za 20 złotych w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świdnicy oraz w Informacji Turystycznej.

BFG: Teraz trwa promocja książki. Odbywają się różne spotkania. Co już do tej pory się odbyło i jak one przebiegały?

BE: Na razie odbyły się dwa bardzo od siebie różne spotkania. Pierwsze w ramach Festiwalu Cztery Żywioły Słowa. Bardzo wyciszone i nostalgiczne. Opowiadałam o powstawaniu książki. Dzięki zdjęciom wyświetlanym w trakcie opowieści światła były przygaszone, co bez wątpienia stworzyło atmosferę zaufania i skłoniło do wielu rozmów. Drugim spotkaniem był wspomniany już spacer. Zajął nam 5 godzin i był to bardzo wyjątkowy czas. Cieszę się, że rodziny zajmowały głos, opowiadały o bliskich. Więc pierwsze było bardziej skupione na samej książce, drugie na zmarłych. 28 listopada będę miała spotkanie autorskie we Wrocławiu, które poprowadzi znakomita poetka, Ewa Sonnenberg. „Czarny Pegaz” to książka ściśle związana ze Świdnicą, więc jestem ciekawa, jak wypadnie jej prezentacja przed obcą i niezależną publicznością, czy okaże się uniwersalna.

BFG: Czy „Czarny Pegaz” to koniec czy dopiero początek? Jeśli początek, to czy ma Pani w planach kolejne publikacje o takiej tematyce?

BE: Ostatnio zadzwonił do mnie Pan Stanisław Bielawski z taką zachętą, abym pociągnęła temat i dopisywała kolejne części „Czarnego Pegaza”, które mogłyby dotyczyć wybitnych nauczycieli, sportowców, działaczy, ogólnie wybitnych osób pochowanych w Świdnicy. Uważam, że jest to znakomity pomysł i z chęcią się tym zajmę. Muszę tylko chwilę odpocząć. Mam też pomysł na przewodniczkę po Świdnicy – to rodzaj przewodnika śladem wybitnych kobiet, który powstał już m.in. w Krakowie, czy Gdańsku. Chciałabym nawet, aby „Przewodniczka po Świdnicy” wyprzedziła kolejną część „Czarnego Pegaza” w imię intelektualnego płodozmianu.

Dziękuję za rozmowę

Beata Figurna-Garbiec

Napisz do autora beatafigurna@swidnickie.pl

***

Barbara Elmanowska jest poetką, doktorem nauk humanistycznych. Debiutowała w 2006 roku esejem „Zawsze fragment” (I miejsce w świdnickim konkursie „Literackie Talenty 2006”). To również autorka tomików: „Tę drogerię mam po drodze” z 2008 r., za który otrzymała nagrodę w konkursie na debiut poetycki, organizowany przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz „Próby generalne” (Mamiko, 2014). Jej wiersze były tłumaczone na język czeski. Prowadzi w internecie swoją stronę i bloga pod adresem www.elmanowska.pl

  • Wywiad ukazał się w 47. numerze „Wiadomości Świdnickich” z 21 listopada 2016 roku
30 listopada 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *